Podsumowanie
Ah shit, here we go again. Po tragicznej grze w minionym tygodniu temperatura wokół drużyny DSGSA ewidentnie zmalała, a w kontekście drużyny nie mówi się tyle o awansie, ile jeszcze kilkanaście dni wcześniej. Czy to dobrze? Sami nie wiemy, ale z pewnością – część presji przeszła na inne ekipy. To pozwoliło Bordowym na spokojne przygotowania do środowego starcia z Krakenem. Od samego początku spotkania byliśmy świadkami niezwykle wyrównanej gry, co nie oznacza bynajmniej, że obie drużyny prezentowały jakiś wybitny poziom. Co to, to nie. Więcej niż czystej siatkówki dużo tu było niedokładności oraz błędów. W początkowym chaosie lepiej odnaleźli się gracze Krakena, którzy wysunęli się na prowadzenie 16-14. Z czasem gra się wyrównała, ale wciąż – w końcówce to zespół Jurija Charczuka miał aż sześć piłek setowych. Nie mogąc wykorzystać ani jednej, nie ma się co dziwić, że w ostatecznym rozrachunku się przegrywa (28-26). Mimo niewykorzystanej szansy w premierowej odsłonie Kraken dalej walczył. Pomimo słabego początku zespół zza naszej wschodniej granicy wysunął się z czasem na niemal identyczne prowadzenie jak w premierowej odsłonie (16-13). Jak pokazała historia – to nie wróżyło jednak nic dobrego. Podobnie jak wcześniej i tym razem gracze DSGSA zdołali wykaraskać się z problemów i finalnie po punktach aktywnego duetu – Dobosz – Zawadzki – Bordowi cieszyli się z drugiego punktu w meczu. Przed nimi było jednak bardzo trudne zadanie. Za komplet punktów w obecnym sezonie wygrali tylko raz – dwa miesiące temu z Flotą TGD Team. Mimo że zazwyczaj było inaczej, tym razem team Michała Farona nie miał problemu z udowodnieniem wyższości nad rywalem, ogrywając go do 15 i przywracając tym samym wiarę w potencjalne podium rozgrywek – brawo!
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
DSGSA
Kraken








