21:30· 8 WRZ, 2026
BOISKO #3
Podsumowanie
Ostatnio tak zaskoczeni tym, że Tufi jest na szczycie drugoligowej tabeli byliśmy wtedy, kiedy po poniedziałku nastąpił wtorek. Jeszcze kilka miesięcy temu obie drużyny dzieliły dwie klasy rozgrywkowe. Trudno spodziewać się zatem, że ci, którzy grali w trzeciej lidze, będą w stanie ograć tych, którzy grali w pierwszej. Co by nie mówić - tabele z czegoś się biorą. Mimo oczywistej dysproporcji, zespół 'Marzycieli' podszedł do spotkania bez kompleksów i z poczuciem, że przecież i tak nie mają nic do stracenia. Wola walki to jedno, ale umiejętności drugie. Już na początku spotkania zarysowała się przewaga drużyny Pawła Szafrana. To właśnie po jego skutecznej kiwce, Tufi wysunęli się na prowadzenie 11-6. Dalsza część seta nie przyniosła żadnego zwrotu akcji i faworyt wygrał spokojnie do 15. Jeśli mielibyśmy wskazać najciekawszy fragment meczu, to z pewnością byłaby to środkowa partia. Choć lepiej rozpoczęli ex-pierwszoligowcy, to po świetnej zagrywce Marcina Bitowta, Dream objął zaskakujące prowadzenie 13-11. Jak zareagowałoby sporo drużyn w lidze? O rany, panika, zapętlenie się w błędach, niespodziewana przegrana seta. Jak reaguje Tufi na drugoligowych parkietach? Konsekwentnie gra swoje i na przestrzeni kilkunastu akcji, jest o te kilkanaście procent lepsze. To pozwala drużynie doprowadzić do wyrównania, a następnie do wygrania seta. Cytując klasyka w odniesieniu do Tufi - praca i pokora (21-18). Skoro zahaczyliśmy już o piłkę nożną, to trzeci set był już klasycznym przykładem 'meczu do jednej bramki'. Dysproporcja była tak duża, że kiedy spojrzymy na ligową tabelę, to możemy uznać, że Tufi się to po prostu należało.
Ładowanie wyników...














