20:30· 9 WRZ, 2025
BOISKO #3
Podsumowanie
Cudu nie było. Choć spotkanie rozpoczęło się w koszmarny sposób dla Dream Volley czy samego atakującego – Rafała Żebrowskiego, to zespół w granatowych strojach nie miał najmniejszego problemu z tym by opędzlować za komplet punktów beniaminka trzeciej ligi – drużynę MysterElektroRockets. Trzeba przyznać, że wspomniana sytuacja z kontuzją sprawiła, że Dream Volley przez długi czas nie mógł wypracować sobie zaliczki. Na półmetku pierwszego seta mieliśmy bowiem ich skromne prowadzenie 11-10. Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec seta za sprawą świetnie dysponowanego duetu Juszczak – Nurzyński, po których atakach, Dream Volley objął prowadzenie 19-16 i w konsekwencji – cieszył się po chwili z pierwszego punktu. W środkowej odsłonie oglądaliśmy wreszcie taką wersję Dream Volley, jaką powinni prezentować w meczach z teoretycznie dużo słabszym rywalem. Była to bowiem wersja, w której Dream udzielił swoim rywalom bolesną lekcję gry w piłkę siatkową. Już po chwili od rozpoczęcia środkowej partii ‘Marzyciele’ prowadzili 8-2. Choć z czasem gracze w biało-czerwonych barwach zdawali się wychodzić z opresji (9-6), to wobec kolejnej fali ataków rywali – byli całkowicie bezradni. Wynik 21-12 to tak naprawdę najniższy wymiar kary absolutnie jednostronnego widowiska. Po tym jak w środkowej partii otrzymaliśmy niezbyt emocjonujące widowisko – nie wiązaliśmy nadziei z finałowym setem. Mimo to – MysterElektroRockets zaprezentowali się całkiem nieźle, a przynajmniej było tak do połowy seta (11-11). W dalszej części Dream wypracował sobie zaliczkę i w konsekwencji wygrał do 17, cały mecz 3-0, po czym wskoczył na drugie miejsce w ligowej układance.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Audiofon Karczemki








