20:30· 5 MAR, 2024
BOISKO #1
Podsumowanie
To jest niewiarygodne. Ledwo co w zapowiedzi przedmeczowej napisaliśmy o tym, że ilekroć obie drużyny się ze sobą mierzą to za każdym razem kończy się w ten sam sposób, a już mamy zwrot akcji o czym za chwilę. Zachowajmy pewną chronologię. Pierwszy set rywalizacji pokazał, że nie będzie to dla ‘Marzycieli’ spacerek. Po dość nieciekawym fragmencie gry, w którym obie drużyny popełniały sporo błędów, MiszMasz wysunął się na prowadzenie 9-7. Mimo, że Dream w tej partii bardzo cierpiał to zdołał po chwili wyjść na prowadzenie (17-15). Jako, że gra była bardzo szarpana, po chwili MiszMasz wysunął się na prowadzenie (19-18), ale koniec końców, pierwszy punkt trafił na konto Dream Volley. Cóż, właśnie zdaliśmy sobie sprawę, że tekst tak jak pierwszy set – mega chaotyczny. Ok, w drugiej odsłonie mieliśmy nieco więcej ładu i składu. Środkowa partia była wyrównana od samego początku. Z czasem zaczęła się zarysowywać delikatna przewaga zespołu Michała Grymuzy (13-10). Kiedy pod koniec zespół w czarnych trykotach ponownie prowadził 19-18, zastanawialiśmy się czy jesteśmy właśnie świadkami czegoś w rodzaju deja vu. Cóż, tym razem było inaczej i po ataku kapitana, Michała Grymuzy – MiszMasz dopiął swego. Przed trzecim setem, ‘Czarni’ doszli do całkiem słusznego założenia, że skoro odczarowali już klątwę to czemu nie pójść za ciosem i nie pokusić się o wygraną? Zadanie to nie było bynajmniej łatwe, bo przez długi czas lepiej wiodło się ‘Marzycielom’. To właśnie team Mateusza Dobrzyńskiego prowadził w końcówce 19-15 i był na najlepszej drodze do wygranej. Po chwili bardzo ważne punkty dla swojej drużyny zdobył jednak Mateusz Berbeka i końcówka seta to gra na przewagi. Choć Dream miał piłki meczowe to koniec końców, z pierwszej wygranej w sezonie cieszą się gracze MiszMasz.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
MiszMasz








