20:00· 2 WRZ, 2020
BOISKO #2
Podsumowanie
Nie ma się co oszukiwać. Drużyna Dream Volley przystępowała do spotkania w roli zdecydowanego faworyta. Przed sezonem pojawiło się sporo głosów, że jest to ekipa, która powinna zagrać od razu w pierwszej lidze. Takiej możliwości jednak nie było i na inaugurację sezonu Jesień’20 gracze Mateusza Dobrzyńskiego zmierzyli się z siódmą siłą drugiej ligi poprzedniego sezonu – ekipą DNV GL S*M*A*S*H. Już pierwsze piłki w meczu pokazały, że ‘połknięcie’ drugiej ligi wcale nie będzie takim prostym zadaniem. Drużyna DNV GL wzmocniona świetnie dysponowanym rozgrywającym Pawłem Krzyżakiem grała bardzo dobrą siatkówkę od początku spotkania. Swoje w pierwszym secie dołożyli sami gracze Dream Volley, którzy popełniali masę błędów własnych, które umówmy się – takiej drużynie nie powinny się zdarzać. Na nic zdały się pokrzykiwania Karola Masiula o to, aby ekipa wzięła się w garść. Pierwszy set padł łupem DNV GL i umówmy się, nie było to dzieło przypadku, a po prostu zdecydowanie lepszej gry. O tym, że nie był to przypadek drużyna Dream Volley przekonała się w kolejnym secie, którego tym razem przegrała do szesnastu. Bawiąc się słowem i parafrazując nazwę drużyny, po drugim secie wydawało się że marzenia (dream) może i są, ale ściętej głowy. W trzeciej partii doszło do małych roszad w składzie i tym razem to ekipa Mateusza Dobrzyńskiego wygrała seta. Owszem, zawsze to coś, ale jesteśmy przekonani, że nie o jeden punkt w debiucie graczom chodziło. Wracając do DNV trzeba podkreślić, że był to występ naprawdę bardzo dobry i jeśli skończyłoby się na komplecie oczek to nie można byłoby tu mówić o niesprawiedliwości.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
DNV








