19:30· 23 MAR, 2026
BOISKO #3
Podsumowanie
Niespełna 24 godziny temu zastanawialiśmy się, jak czują się gracze Old Boys, którzy stracili punkt z Handluwą. Cóż – do klubu Old Boys dołączyli wczoraj gracze Volleya Gdańsk i prawdę mówiąc jest to dla nas szokujące. Sądzimy, że dla ludzi, którzy oglądali spotkanie lub nawet w nim grali, również. Przez większość meczu Volley na tle swojego rywala wyglądał jak absolutny mocarz. Jak drużyna, której nie da się pokonać. Cóż – ten, kto oglądał Titanica, doskonale wie, że jego też nie dało się rzekomo zatopić, a jednak – impossible is nothing. Do tego jeszcze przejdziemy, bo nie jest rzecz jasna tak, że Handluwie upiecze się za to, co wyprawiali oni w dwóch pierwszych odsłonach. Bo powiedzmy sobie bez ogródek – to była siatkarska pornografia. O pierwszym secie to szkoda w ogóle gadać, bo ‘żółto-czarny’ walec nie miał absolutnie żadnej litości dla swojego rywala. Handluwa wyraźnie lepiej sprawowała się w drugiej odsłonie, a przynajmniej do pewnego momentu. Ku naszemu zaskoczeniu wielki faworyt spotkania na półmetku seta prowadził zaledwie dwoma punktami (11-9). Nie, nie było tak, że myśleliśmy, że Handluwa wygra tę partię. Co to to nie. Dalsza część seta to popis Wojciecha Ingielewicza, który jeszcze kilka miesięcy temu grał ramię w ramię z obecnymi graczami Handluwy. Wczoraj był z kolei ich katem (21-12). Trzeci set? Niewiarygodne sceny na boisku numer trzy. Jeszcze na półmetku mieliśmy poczucie, że zaraz Volley odpali rakietę (11-11). Zamiast tego odpalili, ale kilka błędów z rzędu, po których ich rywale wysunęli się na prowadzenie 15-11. To podziałało z kolei na nich wybitnie mobilizująco, bo końcowa faza seta to również ich naprawdę niezła gra – czy nie można tak było wcześniej? (21-12).
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Volley Gdańsk
HANDLUWA








