Podsumowanie
Gdybyśmy w obecnej kolejce mieli postawić pieniądze na wygraną, którejś z drużyn, to bardzo mocno rozważylibyśmy właśnie mecz Krakena z Craftveną. Podkreślaliśmy to już kilkukrotnie. Kraken wyrósł w ostatnim czasie na jednego z najpoważniejszych kandydatów do drugiej ligi i takie spotkania, ma po prostu obowiązek wygrać za pełną pulę. Wiecie jak to jednak jest - nie jest zbyt dobrze, jak w teorii jest zbyt łatwo. Już na początku spotkania zobaczyliśmy, że przeciwko mającej problemy kadrowe Craftvenie, Kraken ma splątane nogi oraz ręce. Ku naszemu zaskoczeniu to 'Rzemieślnicy' wysunęli się na prowadzenie 7-3. Jak się po chwili okazało, to były tylko chwilowe i przejściowe problemy drużyny Jurija Charczuka. Kiedy maszyna odpaliła, to była już nie do zatrzymania (21-11). W drugim secie rywalizacji, Kraken, który ma przecież z Craftveną tak wiele wspólnego (w pewnym czasie nastąpił rozłam Craftveny i dzięki temu powstał Kraken), nie miał litości dla swoich byłych kolegów z drużyny. Początek seta to prawdziwe 'mordobicie' w ich wykonaniu. Zanim się obejrzeliśmy, Kraken rozpoczął od prowadzenia 7-0, które przerodziło się po chwili w wynik 12-2. Cóż, widzieliśmy w historii ligi bardziej wyrównane starcia (21-7). Trzeci set był jednocześnie tym najbardziej wyrównanym. Nie, nie było tak, że Craftvena miała tu szansę ugrać coś dla siebie. Wstydu jednak nie było (21-14).
Ładowanie wyników...
















