19:00· 10 LIS, 2025
BOISKO #2
Podsumowanie
Wiecie, czego mogą żałować gracze Chilli Amigos? Tego, że sezon Jesień’25 dobiega końca. Tak się bowiem składa, że team Pawła Kalety złapał rewelacyjną formę i w czasie, gdy po innych drużynach widać już sporą zadyszkę – ‘Amigos’ zdają się dopiero rozkręcać. Jak to mówią? Prawdziwą drużynę poznaje się po tym, jak kończy, a nie zaczyna? Początek sezonu był jaki był. Chilli przegrali wówczas trzy spotkania z rzędu. Od pewnego czasu to jednak top forma, w której Chilli może pochwalić się serią pięciu zwycięstw z rzędu – brawo. Wczoraj czerwony walec napotkał na swojej drodze Hapag-Lloyd i jak możecie się domyślić – nie było żadnej taryfy ulgowej. Już w pierwszym secie rywalizacji gracze w czerwonych trykotach wyraźnie zaznaczyli, która z drużyn uznawana jest za faworyta spotkania. Po kilku punktach Piotra Kławsiucia Chilli objęło prowadzenie 10-4. Gracze w pomarańczowych strojach nie pomagali sobie z pewnością tym, że mieli widoczny problem z przyjęciem zagrywki rywali. Bez tego, jak wiadomo, ani rusz (21-9). Środkowy set dawał pewną nadzieję na bardziej wyrównane granie. Po dwóch punktach Mateusza Siwko strata Hapag-Lloyd do faworyzowanego rywala wynosiła zaledwie dwa oczka (11-9). Z czasem jednak duet Krzysztof Horeczy – Filip Kosewski wybili rywalom nadzieję z głów (21-11). Ostatni set to partia, w której w pewnym momencie było 8-8. Niestety dla widowiska, gra Hapag-Lloyd falowała i jeśli już tracili punkty, to taśmowo. Po jednej z takich serii Chilli Amigos wysunęli się na prowadzenie 13-8, by po chwili zgarnąć trzeci punkt w meczu (21-14).
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Chilli Amigos
Hapag-Lloyd








