21:00· 16 WRZ, 2024
BOISKO #3
Podsumowanie
Po kapitalnym i co tu dużo mówić – dość nieoczekiwanym zwycięstwie Challengersów z Volleyem Gdańsk, zespół Wojciecha Lewińskiego przystępował do drugiego spotkania w poniedziałkowy wieczór. Tak jak wspominaliśmy na sali, Challengers mieli realną szansę na to, aby stać się pierwszą drużyną w historii SL3, która w przeciągu dwóch tygodni zgarnęła dwa tytuły. Dziadów oraz drużyny Tygodnia. Gdyby bowiem drugi i trzeci set potoczył się dla Challengers tak jak premierowa partia, nie mielibyśmy wątpliwości. Początek spotkania to wyraźna przewaga drużyny w niebiesko-różowych barwach, którzy po ataku Mariusza Kuczko, objęli prowadzenie 12-5. Poza samą dobrą grą Challengers należy podkreślić to, że Speednetowi wybitnie nie szło. Team Marka Ogonowskiego ani trochę nie przypominał drużyny z początku sezonu i pozwalali sobie na szkolne błędy, tak jak ten w końcówce seta, gdy rywale zdobyli punkt po ‘freeballu’ (18-10). Ostatecznie, pierwsza odsłona zakończyła się zwycięstwem Mistrzów trzeciej ligi do 14. Wówczas nic nie wskazywało na to, że po chwili obserwować będziemy zwrot akcji. Na drugą odsłonę Speednet wyszedł jednak odmieniony jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Po kilku skutecznych atakach Sławomira Janczaka, Speednet rozpoczął tę partię od prowadzenia 7-1. Z czasem nie zdejmowali nogi z gazu i po absolutnie jednostronnym widowisku, wygrali do 9! Warto podkreślić, że po meczu z Tufi Team to już kolejny raz, kiedy Challengers nie są w stanie wyjść z ‘dyszki’. Ostatni set to kontynuacja tego, co oglądaliśmy w drugim secie. W skrócie – Challengersi zostali stłamszeni (15-6). W końcówce team Marka Ogonowskiego wyraźnie zwolnił i ostatecznie pozwolił swoim rywalom na uciułanie 15 oczek. Nie zmienia to postaci rzeczy, że dziś obudzili się jako lider drugiej ligi. Brawo!
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Challengers
Wielki Speednet








