20:00· 9 MAR, 2026
BOISKO #3
Podsumowanie
Pompowanie balonika skończyło się dość szybko. Jako że z każdej, nawet parszywej sytuacji należy wyciągać pozytywy, to MPS może się poniekąd ucieszyć z porażki. Jest bowiem duża szansa, że balonik, który pompowaliśmy, pękł po dwóch, maksymalnie trzech wdechach. Kto wie – może teraz będzie im się grało łatwiej? Tak czy siak – wynik oraz gra beniaminka pierwszej ligi była co najmniej rozczarowująca. Miał być Hollywood, a był co jedynie Bollywood z Natalią Janoszek w roli głównej. Miał być Gladiator z spektakularną grą Russella Crowe’a, a był Chicken Curry Law z aktorką, która skradła serca niemal dwumiliardowej publice z Indii. Po pierwszym AKCIE nie brakowało co prawda ludzi, którzy postanowili wyjść z kina. Na film nie dało się patrzeć. W sensie ok – dobrą minę do złej gry robił Bossman, ale bez jaj – nie można przecież świecić oczami za siebie oraz niezbyt lotnego ’kuzyna’. Nawiązując do pierwszego seta rywalizacji widzimy to tak: Mama: Bossmanie, pobaw się z kuzynem Bossman: Mamo, ale ja nie chcę, on jest przecież taki dziwny Mama: wcale nie, sam zobacz Kuzyn: MPS Volley. Każdy jednak ma swoje granice. Znamy to doskonale. Widzieliśmy tysiąc razy. Kojarzycie szkolne popychadło, które po dłuższym czasie upokorzeń odwraca się klasowym ’watażkom’? No – to właśnie tak zrobił MPS, który w drugim secie zaprezentował się wreszcie na miarę potencjału i w konsekwencji – doprowadził do wyrównania w setach. Trzeci set to jednak popis i kanonada w wykonaniu duetu Kular – Jaskólski. Ha – zagrożenie przyszło z najmniej oczekiwanego kierunku. Ten pierwszy miał grać jak zawsze – na libero. Tego drugiego miało z kolei w ogóle nie być. To pokazuje z kolei, że nigdy nie wiesz, po której ’otwartej puszce Bossmana’ zagrożenie staje się nie do okiełznania.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
Bossman Team
MPS Volley








