20:00· 15 WRZ, 2025
BOISKO #1
Podsumowanie
W ostatnim czasie, gracze BL Volley musieli zmierzyć się z absolutnie nową dla siebie sytuacją. Ależ to była pompka. A to chwalenie drużyny w magazynie, a to drużyna tygodnia, a to zawodnik tygodnia. A to wygrane z faworytami jak Team Spontan czy Kraken. Trzecioligowy Midas – czego się nie dotknął, zamieniał w złoto. Tak samo miało być i w poniedziałkowy wieczór, gdzie ich rywalem był niemający zbyt dobrego okresu Tiger Team. Z drugiej strony – warto wspomnieć o pewnym zakładzie, do którego doszło między Redakcją a graczem Tiger Team – Przemysławem Masznerem. Wspomniany skrzydłowy był tak pewny wygranej, że zgodził się przeprosić za wygadywane głupstwa podczas najbliższego wywiadu – wierzymy na słowo. Tak czy siak – pewność Tigera nie objawiała się tylko w small-talkowych gadkach przed meczem. Przejawiało się to również, a może przede wszystkim w meczu, bo trzeba przyznać, że Tiger zaczął poniedziałkowe starcie kapitalnie. Po asie serwisowym rozgrywającego – Jesusa Mediny, Tiger prowadził już 14-9. Choć w końcówce prowadzili 20-17 i w naszym odczuciu nie było siły, która mogła wydrzeć im zwycięstwo z rąk – Tiger Team nawiązał do swojej często niechlubnej historii. Pisząc w żołnierskich słowach – zesrał się metr przed kiblem. Zamiast wykończyć przeciwnika, pozwolił im się rozbujać i po skutecznych atakach Wojtka Kiełba – było po wszystkim (22-20). Niepowodzenie w pierwszym secie nie złamało jednak graczy Tiger Team. Zespół Dawida Staszyńskiego raz jeszcze rozpoczął kapitalnie seta (12-7) z tą tylko różnicą, że tym razem skończyło się happy-endem. Owszem – w końcówce było nerwowo, nawet bardzo, ale koniec końców się udało (22-20). Ostatni set to już wyraźna przewaga graczy BL Volley, którzy zagrali wreszcie tak, jak można było oczekiwać tego po drużynie tygodnia. Finałowa partia to set, w którym Tiger Team nie zdołał podjąć jakiejkolwiek walki (21-11).
Ładowanie wyników...
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
BL Volley
Tiger Team








