20:00· 15 CZE, 2020
BOISKO #3
Podsumowanie
Nie ma się co oszukiwać. Marząca o triumfie w lidze drużyna Trójmiejskiej Strefy Szkód tym spotkaniem, mimo że wygranym, oddaliła się od swojego celu na tyle, że już chyba nic nie jest w stanie sprawić, że go osiągną. Owszem, pozostaje walka o podium, ale znając ambicje ‘Niebieskich’ – o ile do tego w ogóle dojdzie, będzie to sukces połowiczny. Mecz zaczął się tak, że nic nie wskazywało na to, że ‘Niebiescy’ mogliby nie zdobyć w poniedziałkowy wieczór kompletu punktów. Trójmiejska Strefa Szkód od początku wypracowała sobie przewagę, którą z czasem jeszcze bardziej powiększali. Przenosząc to na ring bokserski – po takim ciosie nie doszło może do nokautu, ale drużyna BES-BLUM mocno się zachwiała. Jak zwykle w ostatnim czasie na parkiecie rządził Wojciech Ingielewicz, który w poniedziałek dla swojej drużyny zdobył 19 punktów. W zasadzie przy próbie opisania tego, co w obecnym sezonie robi ten atakujący, brakuje nam barwnych porównań czy metafor. Na chwilę obecną, w sztabie SL3 obmyślany jest pomysł zreformowania protokołów meczowych, na wypadek gdyby któregoś razu Wojtek postanowił zdobyć samodzielnie 35 punktów. Wracając do spotkania, pierwszy set zakończył się do 11 i wydawało się, że nic gorszego BES-BLUM nie może się przydarzyć. Byliśmy w błędzie, bowiem drugi set był jeszcze bardziej jednostronnym widowiskiem i nie pomylilibyśmy się za dużo gdybyśmy napisali, że ekipa Ryszarda Nowaka tylko statystowała. Logika w tym momencie podpowiadała nam, że trzeci set zakończy się podobnie jak dwa poprzednie. Nic bardziej mylnego. BES-BLUM powtórzył w zasadzie to, co zrobił w meczu z Volley Gdańsk, za co należą im się duże pochwały. Mimo przegranej nie zwiesili głów i zdołali wygrać ostatnią odsłonę do szesnastu, dzięki czemu na koncie mają już dziewięć oczek.
Ładowanie wyników...
MVP
ATAKUJĄCY
BLOKUJĄCY
ZAGRYWAJĄCY
VB Sulmin
TSS Volley








