https://www.youtube.com/watch?v=mZ-uFwNdtN8&ab_channel=SiatkarskaLigaTr%C3%B3jmiasta
Nie sprawdziły się nasze przedmeczowe przypuszczenia. Na sypie zamiast Piotra Peplińskiego czy anonsowanego przez nas Radosława Koniecznego zobaczyliśmy Mateusza Chyla. To tyle, jeśli chodzi o chybione przypuszczenia. Nie pomyliliśmy się za to co do wyniku spotkania. Poza Redakcją, wynik 3-0 typowali również eksperci SL3. Trzeba jednak przyznać, że w trzecim secie pachniało niespodzianką. Samo spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla Krakena. Po punktowych akcjach Roberta Skwiercza oraz Arka Wasilewskiego, BES-BLUM objął prowadzenie 4-2. Wypracowana przewaga utrzymywała się dość długo i zmieniła się dopiero w momencie, kiedy dwa bloki z rzędu zaliczył Jakub Klimczak (13-12). Od tego momentu to EviRent przejął kontrolę nad meczem i wygrał seta do 15. W końcówce seta doszło do rzadko spotykanej sytuacji w pierwszej lidze, w której przez błąd ustawienia drużyny BES-BLUM jeden punkt za darmo trafił do EviRentu. Drugi set rozpoczął się od mocnego uderzenia EviRentu (6-1). Z czasem przewaga ta była jeszcze większa (12-3). W drugiej części seta, obecny mistrz SL3 nieco zwolnił i finalnie set zakończył się ich zwycięstwem do 11. Ostatni set, zgodnie z tym, o czym wspomnieliśmy na początku był tym, w którym drużyna Kraken mogła pokusić się o zwycięstwo. Po ataku środkowego – Przemysława Motyki, BES-BLUM prowadził (17-15). Niestety dla nich, w końcówce rywale zaprezentowali więcej jakości i wygrali seta do 19.














