8 wyświetleń Data premiery: 2 kwi 2026
Mało znany fakt jest taki, że na kilka dni przed spotkaniem MPS Volley podjął starania, by przełożyć swój mecz na inny termin. Jak jednak wiadomo – to się prawie nigdy nie udaje i w okrojonym składzie zespół Jakuba Nowaka przystąpił do walki o czwarte zwycięstwo w sezonie. Mimo poważnych kłopotów wskazaliśmy ich jako faworyta meczu, na co wpływ miała również nieciekawa w obecnym sezonie forma drużyny AiP. Początek spotkania to jednak wyraźna przewaga brązowych medalistów poprzedniego sezonu, którzy po kilku atakach Jakuba Jetke wysunęli się na prowadzenie 9-3. W dalszej części seta gracze w biało-fioletowych barwach trzymali rywala na bezpiecznym dystansie i w konsekwencji wygrali tę partię do 13. Zdecydowanie ciekawiej zrobiło się w środkowym secie, który po kilku wyblokach oraz skutecznych kontrach rozpoczął się wyraźnie lepiej dla MPS-u (7-2). Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo – już po chwili, gdy kilkukrotnie do protokołu wpisał się Adrian Białecki, na tablicy wyników mieliśmy remis 7-7. Wyrównana walka trwała aż do stanu 17-17 i wówczas stało się jasne, że drużyna, która wysunie się na prowadzenie, wygra po chwili seta. Po atakach duetu Jakubów – Jetke oraz Sulimy – zespół AiP wysunął się na prowadzenie 19-17 i po chwili wygrał seta do 18. Ostatni set to ponowna przewaga Miłośników Piłki Siatkowej (7-4). Z czasem zespół Adriana Ossowskiego zdołał odrobić straty (11-11) i wówczas wydawało się, że MPS po raz kolejny będzie musiał obejść się smakiem. Mimo że sytuacja ewidentnie zaczynała im się wymykać z rąk, w końcówce zagrali bardzo dobrze w obronie i w połączeniu z błędami rywali okazało się to wystarczającą receptą do wygrania seta do 16. Nie oznacza to bynajmniej, że w obozie MPS nie odczuwają aktualnie sporego niedosytu.